Perfumy unisex Initio Rehab Eau de Parfum – recenzja, opinie i opis zapachu
Poznałam Initio Rehab w 2019, kiedy wpadłam do butiku tylko “na szybkie psiknięcie”, a wyszłam z nadgarstkiem przyklejonym do nosa. Zapach miał premierę w 2018, marka nie podaje perfumiarza, ale od razu czuć tu rękę kogoś, kto lubi gładkość i porządek w kompozycji. Pierwsze wrażenie? Czysto, kremowo i miękko – lawenda otulona sandałowcem, zero zgrzytów. Pachnie jak świeża, ciepła koszula po praniu i balsam po goleniu, tylko bardziej luksusowo i uniseks. Daje spokój, ale ma charakter – nie jest to “mydełko”, raczej elegancki, przytulny kokon. I od razu pomyślałam: to będzie mój bezpieczny wybór do pracy i na randkę. Z czasem utwierdziłam się, że to jeden z najbardziej uniwersalnych zapachów w mojej szafie.
Jak pachnie Initio Rehab Eau de Parfum – opis zapachu
Start jest aromatyczny i klarowny: lawenda z bergamotką daje efekt świeżego powietrza, taki “otwarty okienny” przeciąg. Po kilkunastu minutach pojawia się subtelna ziołowość, jak lekko roztarty liść, a całość zaczyna się zaokrąglać i kremować.
Serce i baza to show sandałowca z waniliowo-tonkową słodyczą, do tego czyste piżma, trochę cedru i wetywerii dla szkieletu. Na mnie wychodzi kremowe drewno, miękkie, puszyste, z lawendą w tle – bardziej przytulnie niż słodko. Zero dymu, zero ostrych krawędzi, raczej gładka, satynowa poświata.
Dla kogo?
Dla osób, które lubią pachnieć czysto, elegancko i bez wysiłku. Uniseks bez wahania: na mężczyźnie podkreśli schludność i klasę, na mnie jest jak miękki sweter – komfortowy i dopracowany. Wiek? Od 20+ do… nie ma sufitu. Jeśli lubisz fougère w wydaniu nowoczesnym (mniej barbershop, więcej kremowych drzewa), trafisz w punkt.
Może przeszkadzać, jeśli nie lubisz lawendy albo waniliowej miękkości w bazie. Szukasz ostrego oudu czy przyprawowego pazura? Tu go nie ma – to zapach bardziej “smooth operator” niż nocny łowca.
Przeznaczenie
Idealny do pracy, na spotkania, randki i wieczór, także indoor – nie dusi, ale jest wyczuwalny. Outdoor trzyma fason, nie znika na wietrze. Na biuro daję 3–4 psiki (szyja, kark, klatka/wnętrze przedramion). Na wieczór śmiało 5–7 psików, bo kompozycja jest miękka i lubi oddech.
Na lato czy na zimę?
Całoroczny. W chłodzie robi się bardziej kremowy i otulający – idealny pod płaszcz. W cieple trzyma świeżość dzięki lawendzie i cytrusowi, ale wtedy ograniczam do 2–3 psików i unikam szyi w pełnym słońcu. W wilgotny dzień potrafi błyszczeć: tworzy czystą, miękką aurę bez lepkości.
Trwałość
Na mojej skórze 8–10 godzin, na ubraniach potrafi przeżyć do następnego dnia. Po 30 minutach projekcja jest wyraźna – taki czytelny, ale kulturalny ogon. Po 120 minutach siada do średniej półki, robi „bańkę” ok. pół metra. Po 240 minutach zostaje gładki sandałowiec z piżmami, bliżej skóry, ale nadal wyczuwalny dla osób w pół-dystansie.
Pro tip: jeden psik na szal czy wewnętrzną stronę marynarki bardzo wydłuża obecność i nie męczy nosa.
Prezentacja
Flakon ciężki, matowo-czarny, z jasną plakietką – minimalizm z charakterem. Korek solidny, magnetyczny, dobrze siada. Atomizer daje równą, gęstą mgiełkę, łatwo kontrolować dawkę. W dłoni leży pewnie, choć do torebki jest dość masywny.
Relacja cena/jakość
Jakość czuć od pierwszych sekund: gładkie przejścia, zero chemicznej szorstkości, projekcja “uszyta” pod komplementy. Dla mnie to świetny stosunek uniwersalności do jakości – jeden flakon ogarnia pracę, wyjścia i randki. Jeśli chcesz podobnego klimatu taniej, to Montblanc Legend, Azzaro Pour Homme, Lush Dirty czy Burberry Touch dadzą kierunek, ale nie tę kremową, aksamitną gładkość. Zawsze warto zacząć od próbki.
Prywatne doświadczenia
Najmocniej czuję kremowy sandałowiec z czystymi piżmami, a lawenda robi “wentylację”, żeby nie było mdło. W biurze słyszę: “pachniesz świeżo i drogo”, na randce: “ale miękko, przytulnie”. Jeśli lubisz Amouage Reflection Man albo Roja Scandal, to Rehab to spokojniejsza, bardziej przytulna wersja tej bajki. A gdy szukasz budżetowo podobnego vibe’u na co dzień – Montblanc Legend i Burberry Touch u mnie działają jako lżejsze zamienniki.
Podsumowanie
Polecam, jeśli chcesz mieć jeden pewniak na wszystko: czysto, elegancko, przytulnie i bez ryzyka faux pas. Nie dla osób, które potrzebują ostrej projekcji i dramatycznych zwrotów akcji albo nie znoszą lawendy. Dla całej reszty – bierz próbkę, trzy psiki rano i masz spokój na pół dnia, a przy wieczornym podbiciu złapiesz dodatkowe komplementy.

Autorka bloga zapachyzklasa.pl, stawia sobie za cel pomóc jak największej ilości osób odnaleźć swój zapach. W wolnych chwilach oprócz eksperymetów perfumeryjnych jeździ na rowerze i uczy się latać szybowcem. Ma 27 lat, dwójkę dzieci i psa.