Perfumy damskie Gucci Bloom Eau de Parfum – recenzja, opinie i opis zapachu
Pierwszy raz poznałam Gucci Bloom w 2017, kiedy dostałam próbkę do zakupów – pamiętam ten moment jak wejście do cichego, białego ogrodu. Za kompozycję odpowiada Alberto Morillas, i to czuć: jest czysto, kwiatowo i bardzo konsekwentnie. Moje pierwsze wrażenie? Jaśmin i tuberoza bez cukierkowej zasłony, za to w kremowej, eleganckiej odsłonie. Od razu pomyślałam: to będzie zapach „biała koszula + szminka w kolorze nudziaka”. Potem odkryłam, że na mojej skórze chodzi dość linearnie, ale za to pięknie rozwija się w cieple. Po kilku noszeniach wpadł do kategorii „bezpieczne, a jednak zauważalne”. I do dziś sięgam po niego, kiedy chcę pachnieć kobieco, ale nie przesadzać z dramatem.
Jak pachnie Gucci Bloom Eau de Parfum – opis zapachu
Otwarcie jest jaśminowe, lekko zielone i świeże, jakby płatki dopiero co rozwinęły się o poranku. Po minucie dołącza kremowa tuberoza, miękka i mleczna, bez gumy do żucia i bez plastikowego tonu, który czasem w tuberozie bywa.
W sercu i bazie trzyma się duet jaśmin + tuberoza, a krzew Rangoon (Rangoon Creeper) dodaje odrobiny pudrowo-różowej, prawie owocowej aury. Na finiszu jest delikatny, skórzasty musk i subtelna, czysta poświata – zero ciężkich żywic, bardziej „czysty kołnierzyk po kwiatowym płynie do płukania”, tylko w perfumeryjnej jakości.
Dla kogo?
Dla osób, które lubią białe kwiaty w czystej, eleganckiej formie. Jeśli lubisz jaśmin, gardenie, tuberozę, ale bez waniliowego deseru i bez cukrowej bazy, to tu odnajdziesz się od razu. Wiekowo widzę go od 20+ do nieskończoności – to styl ponad trendami.
Może przeszkadzać, jeśli nie tolerujesz tuberozy albo masz alergię na „kościelne” białe kwiaty. Bloom potrafi być obecny w pierwszych godzinach, więc wrażliwym nosom polecam lżejszą rękę na atomizerze.
Przeznaczenie
Idealny do pracy, na spotkania, brunch, rodzinne uroczystości, a nawet na randkę w zielonej scenerii. To zapach indoor/outdoor – w pomieszczeniach jest miękki i czysty, na zewnątrz nabiera powietrza i lekko faluje. Nie jest klubowo-wieczorowy, raczej elegancka dzienna i popołudniowa klasyka.
Na lato czy na zimę?
Całoroczny, ale w cieple „rozkwita” najbardziej – słońce podkręca jaśmin i daje mu ładny ogon. W upale radzę ograniczyć liczbę psików, bo może być za intensywnie w zamkniętych przestrzeniach. W chłodzie siedzi bliżej skóry, robi się bardziej kremowy i spokojniejszy. Na przełomie wiosna–lato jest po prostu w punkt.
Trwałość
Na mojej skórze trzyma 7–9 godzin, z wyraźną obecnością przez pierwsze 3. Na ubraniach i szaliku potrafi zostać do następnego dnia, a na płaszczu łapię go jeszcze po weekendzie. Po 30 minutach projekcja ma około metr–dwa, po 120 minutach siada do pół metra, po 240 minutach to miękki, czysty woal przy skórze.
Optymalnie: 3–4 psiki do biura (szyja, kark, nadgarstki), 5–6 na wieczór lub na zewnątrz. W upałach 2–3 wystarczą. Na włosy tylko delikatna mgiełka z dystansu – Bloom lubi się trzymać bardzo długo i łatwo przesadzić.
Prezentacja
Flakon jest prostokątny, „porcelanowo” różowy, matowo-lakierowany, z klasyczną kwiatową etykietą. Korek siedzi pewnie, nic nie trzeszczy. Atomizer daje równą, drobną chmurę, więc łatwo kontrolować dawkę. W dłoni leży stabilnie, bez ryzyka ślizgania.
Relacja cena/jakość
To solidna jakość białych kwiatów w bardzo uporządkowanej, linearnej formie. Jeśli szukasz komfortowego, eleganckiego „uniformu” zapachowego – trafia w potrzeby. Jeśli oczekujesz olbrzymiej zmienności i dramatycznej ewolucji, możesz czuć niedosyt. Dla fanki jaśminu i tuberozy to bezpieczny, satysfakcjonujący wybór.
Prywatne doświadczenia
Najbardziej czuję kremową tuberozę i czysty jaśmin, a komplementy zbieram głównie za „świeżo pachnącą, zadbaną aurę”. W biurze nikt nie narzeka, ale kilka razy usłyszałam pytanie „co to za kwiatowe mydełko, ale takie luksusowe?”. Jeśli chcesz podobny klimat, ale trochę inaczej: Dior Pure Poison jest bardziej krystaliczny i muskowy, Michael Kors (Signature) to tuberoza głośniejsza i cieplejsza, Chanel Gardenia – delikatniejsza i bardziej zielona. Tańsze alternatywy w białych kwiatach, nie 1:1, ale z podobnym odczuciem czystej, kwiatowej kobiecości: Roberto Cavalli Just Cavalli for Her (jaśmin z kremowym pazurem), Ghost The Fragrance (pudrowe białe kwiaty), Avon Today (klasyczna, miękka biała floria). To te, po które sama sięgam, gdy chcę „kwiatów” bez zobowiązań.
Podsumowanie
Polecam, jeśli chcesz prostego, eleganckiego białokwiatowca na co dzień i od święta, który wygląda i pachnie „na czysto”. Nie polecam, jeśli tuberoza Cię męczy albo potrzebujesz zapachu z mocnym, słodkim dołem. Dla mnie to pewniak na dni, gdy chcę czuć się schludnie i kobieco bez kombinowania.

Autorka bloga zapachyzklasa.pl, stawia sobie za cel pomóc jak największej ilości osób odnaleźć swój zapach. W wolnych chwilach oprócz eksperymetów perfumeryjnych jeździ na rowerze i uczy się latać szybowcem. Ma 27 lat, dwójkę dzieci i psa.