Perfumy unisex Etat Libre d’Orange Like This Eau de Parfum – recenzja, opinie i opis zapachu
Like This poznałam dzięki koleżance, która wcisnęła mi próbkę jesienią – i to był strzał w punkt. Zapach powstał w 2010 roku dla Etat Libre d’Orange we współpracy z Tildą Swinton, a perfumiarką jest Mathilde Bijaoui. Pierwsze wrażenie: ciepło, imbir i coś jak dyniowa para z kuchni, ale nie kulinarna bomba – raczej miękki, domowy koc. Po kilku minutach zrobiło się bardziej skórzanie i miodowo, jak słońce wpadające przez okno w październiku. Czułam tę nutę nieśmiertelnika z jego „syropowym” obliczem, ale tu jest ujarzmiona i przytulna. Od razu pomyślałam: to będzie mój zapach na chłodne dni. I tak zostało – wracam do niego, gdy mam ochotę na komfort bez waniliowego przesłodzenia.
Jak pachnie Etat Libre d’Orange Like This Eau de Parfum – opis zapachu
Start jest iskrowy i ciepły: imbir, mandarynka i ta charakterystyczna, dyniowo-marchewkowa poświata. Nie jest to ciasto, bardziej para z piekarnika – sucha, lekko pikantna, z odrobiną skórki cytrusów. Po chwili wychodzi neroli, które przewietrza kompozycję, i ledwo pudrowy akcent, który wygładza brzegi.
Serce to nieśmiertelnik w wersji „amber-honey”, podszyty ziołowym oddechem i nutką róży. Baza jest skórzano-drzewna, z miękkim piżmem i odrobiną wetywerii. Całość układa się jak miękki sweter: najpierw ciepły dotyk, potem suche, złote światło, na końcu „skóra pluszaka” blisko ciała.
Dla kogo?
Dla osób, które lubią komfortowe, ciepłe aromaty bez cukrowej waty. Jeśli jarają Cię imbir, herbaciane klimaty, nieśmiertelnik i lekko skórzana baza – trafisz w dziesiątkę. Wiek nie gra roli; ważniejsze jest to, czy tolerujesz tę miodowo-syropową nutę immortelle. Jeśli kojarzy Ci się z syropem klonowym i męczy – Like This może przytłoczyć, zwłaszcza w cieple.
Jeśli lubisz Maison Margiela By the Fireplace, Serge Lutens Jeux de Peau albo Zoologist Bee – tu dostaniesz podobną „przytulność”, ale bez dymu i miodowej lepkości. Tańsze klimaty w tym kierunku: Demeter Pumpkin Pie, sezonowe The Body Shop Vanilla Pumpkin, a z regularnej półki można zbliżyć się warstwując lekką wanilię (np. Solinotes Vanille) z olejkiem imbirowym lub mgiełką imbirową – efekt nie identyczny, ale vibe bardzo „hygge”.
Przeznaczenie
To jest zapach do pracy (zwłaszcza biuro), na kawę po południu, kino, spacer po parku, domówki. Działa też na randce, bo trzyma się blisko po 2–3 godzinach i robi się intymny. W pomieszczeniach sprawdza się lepiej niż na ostrym wietrze. U mnie najlepiej wypada 3 psiki: jeden na szyję, jeden na klatkę, jeden na kark. Do biura biorę 2, na chłodny wieczór 4 i jest idealnie.
Na lato czy na zimę?
Najlepszy jest na jesień i zimę. W chłodzie imbir i nieśmiertelnik grzeją jak szal, a cytrusowa iskra nie pozwala się zamulić. W upałach potrafi stać się zbyt syropowy i dość duszny, więc latem wybieram maksymalnie 1 psik na ubranie albo nadgarstek i raczej na wieczór.
Trwałość
Na mojej skórze trzyma 8–10 godzin, przy czym: po 30 minutach projekcja jest wyraźna na długość ramienia (imbir + dyniowa poświata), po 120 minutach siada do półbańki i robi się bardziej skórzano-miodowy, po 240 minutach siedzi blisko ciała, ale wciąż daje ciepły ogonek przy ruchu. Na ubraniach potrafi zostać do następnego dnia, szczególnie na szalu czy swetrze.
Projekcja jest umiarkowana, cywilizowana – nie wypełnia całego pokoju, ale daje wyraźny „kokon” wokół mnie przez pierwsze dwie godziny. Over-spraying może wymknąć się spod kontroli, bo immortelle potrafi rezonować, więc lepiej zacząć od 2–3 psików.
Prezentacja
Flakon prosty, kanciasty, wygodny w trzymaniu. Metalowy korek siedzi pewnie, nie spada w torebce. Atomizer psika równo i dość gęsto, łatwo dozować krótsze „chmury”, więc kontrola mocy jest prosta. Całość solidna i bez udziwnień – stoi stabilnie na półce.
Relacja cena/jakość
Jak na niszę o tak wyraźnym charakterze, jest bardzo fair – dostaję konkretny, rozpoznawalny podpis, dobrą trwałość i sensowną projekcję. Jeśli kochasz ciepłe, imbirowo-immortellowe klimaty, to jakościowo wypada świetnie; jeśli szukasz ultra-uniwersalnego „czystaska”, to nie ten adres.
Prywatne doświadczenia
Najmocniej czuję imbir z mandarynką na starcie i tę „złotą” poświatę nieśmiertelnika, która na mnie układa się bardziej skórzano niż syropowo. W pracy zbierałam komentarze typu „kto tu pachnie pieczonym imbirem?” i „ale przytulnie pachniesz”. Na randce działa jak miękki filtr – nikt mi nie uciekał, a kilka razy padło pytanie o nazwę. Lubię też kropnąć go na szal – rano wita mnie spokojny, miodowo-skórzany cień.
Podsumowanie
Polecam, jeśli szukasz przytulnego, jesienno-zimowego zapachu z charakterem, lubisz imbir i nie boisz się nieśmiertelnika. Nie polecam, jeśli masz alergię na syropowe akcenty lub chcesz coś lekkiego na tropiki. Najlepiej startować od 2–3 psików i sprawdzić w różnych temperaturach. A jeśli chcesz „posmakować” klimatu taniej – spróbuj Demeter Pumpkin Pie albo sezonowej Vanilla Pumpkin z TBS; vibe jest podobny, choć Like This ma klasę i głębię, której trudno podrobić.

Autorka bloga zapachyzklasa.pl, stawia sobie za cel pomóc jak największej ilości osób odnaleźć swój zapach. W wolnych chwilach oprócz eksperymetów perfumeryjnych jeździ na rowerze i uczy się latać szybowcem. Ma 27 lat, dwójkę dzieci i psa.