Perfumy damskie Escada Cherry in the Air Eau de Toilette – recenzja, opinie i opis zapachu

Escada Cherry in the Air poznałam w 2013 roku, kiedy wleciała jako sezonowa edycja do drogerii i wszędzie kusiła tą czerwono-różową chmurką. Pamiętam, że pierwszy test na nadgarstku skończył się szybkim uśmiechem: czysta wiśniowa radość, trochę jak guma balonowa i sorbet w jednym. Nie znam perfumiarza, ale od razu czuć, że chodzi o beztroskę i słodycz zamiast powagi. Pierwsze minuty są bardzo dziewczęce, soczyste i aż chce się wyjść na spacer. To nie jest zapach, który udaje elegancki wieczór – to dzień wolny, rower i koszyk z owocami. Wracałam do niego przez lata, głównie gdy potrzebowałam poprawić humor. I za każdym razem pachniał mi jak mała ucieczka od dorosłości.

Jak pachnie Escada Cherry in the Air Eau de Toilette – opis zapachu

Startuje soczystą wiśnią – taką lekko kwaśną, z sokiem, do tego malina i odrobina mandarynki, które podkręcają ślinotok. To jest słodkie, ale nie ciężkie: raczej owocowy lizak niż syrop. Początek jest bardzo „wow”, wesoły i natychmiastowy.

W sercu robi się bardziej deserowo: czuję piankę marshmallow, kremową białą kwiatowość (gardenia w stylu „miękkiej poduszki”) i cieplutką wanilię. Baza siada na skórze na miękko – sandałowiec, lekkie piżmo i delikatne nuty drzewne, które trzymają wiśniową chmurkę przy ziemi. Całość to słodko-owocowy gourmand z jasnym, puszystym finiszem.

Dla kogo?

Dla osób, które lubią słodkie, uśmiechnięte zapachy i nie szukają zadymionych żywic czy skór. Idealny dla nastolatki, ale i dla dorosłej dziewczyny, która ma ochotę na luz i cukierka na skórze. Jeśli kręci Cię vibe „cukiernia + letni festyn”, to jest to.

Może przeszkadzać, jeśli nie znosisz syntetycznej wiśni (tu jest wyraźna), albo jeśli od perfum oczekujesz powagi i długiej, niskotonowej bazy. U wrażliwych nosów słodycz potrafi być męcząca w zamkniętych, ciepłych pomieszczeniach.

Przeznaczenie

Najlepszy na dzień: praca bez dress code’u, uczelnia, zakupy, piknik, krótka randka w plenerze, weekendowe wypady. W biurze sprawdza się przy 2–3 psikaniach na zgięcia łokci i kark, na zewnątrz w cieple 4–6 psików daje ładną, nieprzesadzoną chmurkę. Wieczorem – raczej casual niż elegancki event.

Na lato czy na zimę?

To wiosna i lato w butelce. W cieple ładnie „pęcznieje”, wiśnia robi się soczysta, a wanilia miękka jak krem. W upałach uważam z liczbą psików, bo potrafi przejść w landrynkę. W chłodzie gaśnie szybciej i traci część owocowego funu – wtedy traktuję go bardziej jak body mist do szybkiego odświeżenia.

Trwałość

Na mojej skórze 3–5 godzin, z wyraźniejszym pierwszym dwiema godzinami. Na ubraniach zostaje dłużej – następnego dnia czuję delikatny wiśniowo-waniliowy cień. Projekcja na starcie średnia, po godzinie siada bliżej ciała.

Po 30 minutach to soczysta wiśnia w cukrze. Po 120 minutach wchodzi marshmallow i robi się bardziej kremowo. Po 240 minutach mamy bliskoskórny, miękki ogonek z odrobiną sandałowca i piżma. Jeśli chcesz, by trzymał lepiej – psikam też na szalik lub wewnętrzną stronę dżinsowej kurtki.

Prezentacja

Smukły, charakterystyczny flakon Escady z różowo-czerwonym gradientem i srebrnym korkiem wygląda jak owocowy koktajl. Na szyjce kokardka dodaje lekkości, a atomizer psika szeroką, równą mgiełką – łatwo kontrolować dawkę. Butelka jest wygodna w dłoni i nie przecieka w kosmetyczce.

Relacja cena/jakość

To zapach na poprawę humoru: daje dużo radości, choć nie jest maratonką pod względem trwałości. Jeśli akceptujesz, że to letnia, lekka woda „na dzień dobry”, to jakość wrażeń jest bardzo przyjemna. Jeśli jednak priorytetem są żelazne 8 godzin i elegancki charakter – możesz czuć niedosyt.

Prywatne doświadczenia

Najbardziej czuję wiśnię, która po chwili miękko wtapia się w waniliowy piankowy krem – u mnie zero goryczy, raczej deser. Komplementy? Koleżanki z pracy mówiły „pachniesz jak wiśniowy jogurt” i „ale słodko, co to?”. Na randkach działa jak miły, niegroźny flirter. Najlepiej gra w ciepły, słoneczny dzień; zimą noszę go jak mgiełkę po treningu. Standardowo: 2–3 psiknięcia do biura, 4–5 na miasto.

  • Podobne klimatem: Guerlain La Petite Robe Noire EDT (bardziej perfumowo-czereśniowe), Escada Cherry in Japan (świeższa wiśnia).
  • Tańsze alternatywy: Zara Cherry Smoothie (wiśniowy gourmand), Solinotes Cerise (prosta, słodka wiśnia).

Podsumowanie

Polecam, jeśli szukasz lekkiej, słodkiej wiśni na co dzień, czegoś beztroskiego do t-shirtu i trampek. Nie polecam, jeśli wolisz poważne, długodystansowe kompozycje albo masz alergię na „cukierkowe” brzmienie. Dla mnie to idealny poprawiacz nastroju na wiosnę i lato – w rozsądnej liczbie psików, z uśmiechem.