Perfumy męskie Amouage Interlude Man Eau de Parfum – recenzja, opinie i opis zapachu
Pierwszy raz poznałem Interlude Man w 2015, z odlewek znajomego z forum. Pamiętam ten pierwszy psik: chaos ziół, dymu i żywic – a po godzinie nagle porządek i majestat. Zapach wszedł na rynek w 2012, za formułę odpowiada Pierre Negrin, i to czuć – jest odważnie i bez półśrodków. Na mojej skórze siedzi 12–14 godzin, na ubraniach potrafi trzymać do następnego dnia (a czasem i dłużej). Projekcja w pierwszych 2–3 godzinach jest konkretna, potem stabilizuje się na wyraźną, ale już kulturalną aurę. Nosi mi się go najlepiej jesienią i zimą, wieczorami i na większe wyjścia. Dawkowanie: 2–3 psiki max; do biura 1 i to pod koszulę. Jeśli szukasz podobnych klimatów: Amouage Memoir Man (ciemny, zielony), Comme des Garçons Avignon (kościelne kadzidło), a z tańszych – Montale Full Incense albo Heeley Cardinal (czystsze, prostsze kadzidło).
Jak pachnie Amouage Interlude Man Eau de Parfum – opis zapachu
Start jest niespodziewany: oregano i ziarna pieprzu uderzają razem z bergamotką, dając wrażenie pikantno-ziołowego dymku. To pachnie jak otwarcie drzwi do zadymionej, żywicznej pracowni – trochę medycznie, trochę pikantnie, bardzo gęsto. Po kilku minutach kadzidło zaczyna grać pierwsze skrzypce, a ziołowość trzyma całość w ryzach.
W sercu robi się żywicznie i ciepło: opoponaks, labdanum i ambra tworzą bursztynową, lekko słodką pierzynę nad wciąż wyczuwalnym kadzidłem. W bazie dochodzą drewna – sandałowiec, paczula – oraz dymny akord oudu/skóry, który nadaje powagi i głębi. Całość przechodzi od „dymno-ziołowego chaosu” do eleganckiego, żywicznego płaszcza, który otula, ale wciąż ma pazur.
Dla kogo?
Dla faceta, który lubi wyraziste, dymno-żywiczne klimaty i nie boi się zostawić ogona. Wiek? 25+ będzie najbezpieczniej, bo to zapach z charakterem i masą. Pasuje do ciemnych ubrań, płaszcza, wełny – mniej do t-shirtu i trampek.
Może przeszkadzać: ziołowe oregano na starcie, gęste kadzidło i ciężar całości. Jeśli lubisz cytrusowe świeżaki albo słodkie wanilie, Interlude może przytłoczyć. To nie jest „bezpieczny” zapach do windy i open space’u.
Przeznaczenie
Wieczór, wyjścia, teatr, kolacja, zimowy spacer. Indoor w większych przestrzeniach, outdoor w chłodzie – wtedy błyszczy. Do pracy tylko w mikro dawce i raczej w branżach kreatywnych. Na randkę? Tak, jeśli druga osoba lubi dymno-żywiczne klimaty; inaczej łatwo przedobrzyć.
Na lato czy na zimę?
Zdecydowanie jesień i zima, ewentualnie chłodna wiosna. W cieple rozkwita do poziomu „owijam całą ulicę” – potrafi dusić. W chłodzie układa się gładko, zioła tonują dym, a ambra robi miękkie tło. Wietrzne wieczory to jego żywioł.
Trwałość
Po 30 minutach projekcja jest bardzo mocna – wyraźny ogon, łatwo przebić się przez tłum. Po 120 minutach zapach stabilizuje się, kadzidło i ambra dominują, projekcja spada do solidnej, ale kulturalnej. Po 240 minutach wchodzi baza: drewno, dym, lekka skóra – dalej słychać go na wyciągnięcie ramienia. Około 8–10 godziny robi się bliżej skóry, ale wciąż wyczuwalny.
Na mojej skórze 12–14 godzin, na mankiecie czy szaliku – spokojnie do następnego dnia, bywa i dłużej. Na ubraniach lepiej psiknąć z dystansu, bo lubi się „wgryźć”.
Prezentacja
Flakon głęboko granatowy, ciężki i solidny w dłoni. Korek na magnes, trzyma pewnie i „klika” przyjemnie. Atomizer rozpyla gęstą, równą mgiełkę – łatwo przedawkować jednym psiknięciem. Ergonomia ok, choć butla swoje waży i raczej nie na podręczny bagaż.
Relacja cena/jakość
Jeśli kochasz kadzidło, żywice i dym, to jakość składników i moc są tu jak trzeba – dostajesz wyrazisty podpis i świetne parametry. Jeśli nie jesteś pewny stylu, zacznij od odlewki – to zapach z charakterem, nie każdy go „udźwignie”.
Prywatne doświadczenia
Najmocniej czuję tu duet: oregano + kadzidło w otwarciu i kremową, żywiczną ambrową kołdrę w sercu. Komentarze z otoczenia? „Co tu tak ładnie pachnie dymem?” przeplata się z „kto przyniósł kadzidło z kościoła?”. Najlepiej działał na zimnym powietrzu, po dwóch godzinach – wtedy zbierałem najwięcej komplementów. Dwóch psików na kark i szalik wystarcza mi na cały wieczór.
Podsumowanie
Polecam, jeśli szukasz mocnego, dymno-żywicznego zapachu z charakterem, który robi wejście i zostawia ślad. Nie polecam, jeśli wolisz lekkie cytrusy, słodkie desery albo perfumy „do windy”. Najlepszy w chłodzie, dawkuj ostrożnie (2–3 psiki) i daj mu czas – od chaosu do harmonii. A jeśli chcesz podobny klimat lżej lub taniej, sprawdź Comme des Garçons Avignon albo Montale Full Incense.

Nie jestem żadnym nosem z Paryża – mam zwykły, polski. Ale za to wiem, kiedy zapach robi robotę, a kiedy lepiej udawać, że to odświeżacz do łazienki. Uwielbiam świeżaki i żywice, nie cierpię przesłodzonych ulepków. Piszę tak, jakbym gadał z kumplem przy piwie – bez zadęcia, bez marketingowego bełkotu. W mojej kolekcji są zapachy od klasyków po dziwne nisze, ale zawsze sprawdzam je na własnej skórze… dosłownie.