Perfumy męskie Narciso Rodriguez For Him Bleu Noir Eau de Toilette – recenzja, opinie i opis zapachu

Poznałem Narciso Rodriguez For Him Bleu Noir Eau de Toilette w 2015, chwilę po premierze, kiedy konsultant w perfumerii psiknął mi nadgarstek “dla porównania z EDP”. Pierwsze wrażenie? Chłodny kardamon z gałką muszkatołową, a pod spodem ten charakterystyczny, czysty musk NR – elegancki, ale bez zadęcia. Po kwadransie zrobiło się bardziej drzewnie i suchiej, z wyraźnym wetiwerem. Lubię, że to zapach “wyprasowanej koszuli”, a nie klubowego reflektora. Perfumiarzem jest Sonia Constant, i czuć jej rękę w tym minimalistycznym podejściu. To EDT jest lżejsze i bardziej przyprawowe niż EDP – idealne do sytuacji, gdzie chcę pachnieć schludnie, nie głośno.

Jak pachnie Narciso Rodriguez For Him Bleu Noir Eau de Toilette – opis zapachu

Otwarcie to chłodna mieszanka kardamonu i gałki muszkatołowej – świeża, lekko pieprzna, czysta. Po kilku minutach przebija serce z miękkim, “mydlano-włóknistym” piżmem, typowym dla linii For Him. Nie ma cukru, nie ma cytrusowego hałasu – jest spokój i porządek.

W bazie wchodzi wetiwer z cedrem i odrobiną “ciemnego drewna” (ebonitu), co daje suche, eleganckie wykończenie. Na skórze robi się bardziej kremowo-drzewnie, ale nadal bez słodyczy. Całość to czysty, chłodny, drzewno-muskusowy podpis z przyprawowym akcentem na starcie.

Dla kogo?

Dla gościa, który lubi wyglądać i pachnieć schludnie: koszula, smart casual, porządek na biurku. Wiek? Od dwudziestu paru do… ile chcesz, byle lubić minimalizm i czystość. Jeśli kręcą Cię potężne, słodkie potwory albo projektory na parkiet – to nie tutaj. Tutaj jest spokojnie, równo, elegancko i trochę “niewidzialnej klasy”.

Przeznaczenie

Biuro, spotkania, praca z ludźmi, randka w restauracji, w zasadzie cały dzień w indoorze. Na wieczór też siądzie, jeśli szukasz czegoś dyskretnego. Ile psików? Do pracy 3–4 (szyja, kark, nadgarstki), po godzinach 5–6 i jeden w klatę pod koszulę. Na plener lepiej dołożyć do 6–7, bo to nie jest głośny zawodnik.

Na lato czy na zimę?

Najlepiej wiosna i jesień – wtedy balans przypraw, piżma i drzew wypada najczyściej. Latem daje radę, bo jest chłodny i nie słodzi, ale w dużym upale przyprawy mogą “podskakiwać” na starcie. Zimą gra bliżej skóry; przy szaliku i na swetrze robi się przytulnie-drzewnie, ale nie oczekuj ciężkiego koca.

Trwałość

Na mojej skórze 6–7 godzin z sensowną obecnością, na ubraniach potrafi 10–12 godzin, a rano jeszcze coś czuję na kołnierzyku. Po 30 minutach otwarcie się wygładza i wychodzi piżmo; po 120 minutach baza z wetiwerem i cedrem trzyma profil czysty-drzewny; po 240 minutach to już głównie intymna bańka przy skórze.

Projekcja: przez pierwszą godzinę umiarkowana (metr–dwa), potem siada bliżej i robi się bardziej osobista. To zapach, który zostawia wrażenie świeżości, nie ogon.

Prezentacja

Flakon to ciężki, prosty blok szkła z granatowo-czarnym, wewnętrznym lakierem – wygląda czysto i męsko na półce. Korek solidny, nie magnetyczny, ale siedzi pewnie. Atomizer rozpyla równo i dość szeroko, więc łatwo kontrolować dawkę.

Relacja cena/jakość

Jak na designer – bardzo porządna jakość wykonania i spójność od otwarcia do bazy. Nie jest to bestia wydajności, ale w kategoriach biurowo-eleganckich robi robotę naprawdę dobrze. Jeśli chcesz więcej mocy, rozważ EDP lub Parfum, ale jako czysty, dzienny podpis EDT broni się świetnie.

Prywatne doświadczenia

Najczęściej czuję chłodny kardamon, miękkie piżmo i suchy wetiwer – zero lepkości. W pracy zbiera komplementy typu “pachniesz bardzo czysto” albo “co to za świeży zapach, ale nie cytrusowy?”. Na randce działa subtelnie, nie zagłusza rozmowy. Podobne klimaty: Lalique Encre Noire (ciemniej i bardziej inky), a jeśli szukasz czegoś tańszego i w tę stronę – Lalique Encre Noire Sport (lżejszy, świeższy) oraz Zara Vetiver Pamplemousse (bardziej cytrusowy, ale z podobnym, czystym wetiwerem).

Podsumowanie

Polecam, jeśli szukasz czystego, eleganckiego zapachu na co dzień do pracy i na spokojne wyjścia, bez krzyku i cukru. Nie polecam, jeśli chcesz ogona na pół pokoju albo słodkiej bomby. Bleu Noir EDT to dyskretny, zadbany podpis – taki, który robi wrażenie porządku, a nie demonstracji.