Perfumy damskie Giorgio Armani Si Eau de Parfum – recenzja, opinie i opis zapachu

Giorgio Armani Si Eau de Parfum poznałam kilka lat temu na szaliku koleżanki z pracy – ten porzeczkowy ogonek dosłownie mnie zatrzymał w drzwiach windy. Później sprawdziłam go na skórze i przepadłam. Zapach wszedł na rynek w 2013 roku, stworzyła go Christine Nagel, i czuć tu jej miękką, elegancką rękę. Pierwsze wrażenie? Likierowa czarna porzeczka, gładka wanilia i miękka paczula, ale bez ciężkiego, duszącego efektu. Jest kobieco, nowocześnie i trochę kokieteryjnie, ale wciąż „do ludzi”. Zdziwiło mnie, jak dobrze trzyma się ubrań i jak różnie potrafi grać w zależności od pogody. To taki zapach, który bez zastanowienia biorę z półki, gdy chcę czuć się ogarnięta i zmysłowa.

Jak pachnie Giorgio Armani Si Eau de Parfum – opis zapachu

Start to czarna porzeczka w wersji „nektar”: soczysta, lekko likierowa, z odrobiną zielonej łodygi i musującego błysku cytrusów. Nie jest kwaśna – bardziej gładka i otulająca, jak ciemny, błyszczący syrop na skórze.

Po kilkunastu minutach wchodzi miękka frezja i różane serce, które łagodzą porzeczkową soczystość. Baza jest kremowa: wanilia, jasne drewna, ambroksan i paczula, które układają się w ciepły, elegancki kokon. Całość przechodzi od soczystości do aksamitnej słodyczy, bez ostrych kantów.

Dla kogo?

Dla kobiet, które lubią słodko-kwiatowe klimaty z owocowym wejściem i ciepłym, waniliowo-drzewnym dołem. Widzę go na dwudziestolatce i na czterdziestce – to kwestia stylu, nie metryki. Jeśli na co dzień nosisz proste, eleganckie rzeczy, Si naturalnie to podbije.

Może przeszkadzać, jeśli nie znosisz paczuli albo waniliowej słodyczy, albo wolisz totalne świeżaki. Podobne w klimacie są Lancôme La Vie Est Belle (bardziej cukierkowe) i YSL Mon Paris (owocowo-muskowe). Tańsze alternatywy, które mają ten porzeczkowo-waniliowy vibe, to Zara Red Vanilla i La Rive In Woman.

Przeznaczenie

Uniwersał na dzień i wieczór. Do pracy – tak, byle z umiarem, bo projekcja w pierwszych godzinach jest konkretna. Na randkę i kolację sprawdza się świetnie, zwłaszcza w pomieszczeniach. Outdoor działa lepiej w chłodniejsze dni. U mnie najlepiej gra: 2–3 psiki do biura (szyja, nadgarstek, czasem włosy), 4–5 na wieczór (dodatkowo zgięcia łokci lub sweter dla ogonka).

Na lato czy na zimę?

Najpiękniej pachnie jesienią i zimą, kiedy chłód wyciąga z niego kremową wanilię i miękkie drewna. Wiosną jest lekki i elegancki. Latem bywa kapryśny – w upał powyżej 28°C porzeczka potrafi zrobić się dusząca, więc wtedy psiknę raz i raczej na ubranie, albo wybieram coś świeższego.

Trwałość

Na mojej skórze trzyma 7–9 godzin, z wyraźną projekcją przez pierwsze 2–3. Na ubraniach – next level: sweter pachnie do następnego dnia, a szalik nawet dłużej. Po 30 minutach wciąż rządzi porzeczka, ale już bardziej wygładzona. Po 120 minutach wychodzi serce – frezja i różane ciepło, wanilia zaczyna krążyć bliżej skóry. Po 240 minutach zostaje miękka wanilia z paczulą i ambroksanową, czystą poświatą.

Projekcja: start na około metr–półtora, po dwóch godzinach spada do pół metra, a pod koniec dnia to już intymny woal. Na włosach i szalu ogonek jest wyraźniejszy, więc tam psikam ostrożniej.

Prezentacja

Flakon prosty i elegancki, z różowo-beżowym płynem i charakterystycznym czarnym „kamieniem” zamiast klasycznego korka. Dobrze leży w dłoni, ma stabilną podstawę. Atomizer daje równą, drobną mgiełkę – łatwo kontrolować ilość, co przy tej mocy ma znaczenie.

Relacja cena/jakość

Jak na mainstream – bardzo solidna jakość i powtarzalna trwałość. Nie jest to niszowy dziwak, ale też nie nudzi po tygodniu. Jeśli lubisz porzeczkę z kremową bazą i chcesz jeden zapach „na wszystko”, Si robi robotę. Jeśli budżet cisnąłby zęby, Zara Red Vanilla lub La Rive In Woman dadzą podobny efekt, choć mniej miękko i krócej.

Prywatne doświadczenia

Najbardziej czuję likierową porzeczkę na starcie i tę miękką, waniliowo-drzewną kołderkę w bazie. Komplementy zbieram głównie od kobiet, ale raz barista zapytał, „co tak ładnie pachnie” – to był ten dzień z szalikiem. Si lubi tkaniny – potrafi siedzieć na płaszczu do dwóch dni, więc przed spotkaniami daję jeden strzał w powietrze i przechodzę przez mgiełkę. Jeśli przesadzę z liczbą psików, robi się trochę syropowo, dlatego trzymam się 2–3 w dzień i 4–5 na wieczór. A gdy mam ochotę na coś w podobnym stylu, ale lżejszego, sięgam po Mon Paris; gdy ma być taniej – po Zara Red Vanilla.

Podsumowanie

Polecam, jeśli szukasz kobiecego, eleganckiego zapachu z czarną porzeczką i kremową bazą, który sprawdzi się w pracy, na randce i na wieczór. Odpuść, jeśli nie lubisz waniliowej słodyczy i paczuli, albo chcesz wyłącznie świeżych cytrusów. Dla mnie to sprawdzony koń pociągowy na wiele okazji, z projekcją do ogarnięcia i trwałością, na której mogę polegać.